Ten cholerny strach przed zmianami. Albo przed postrzeganiem własnej osoby przez innych ludzi. Czy to, że cały czas siedzę wieczorami przy laptopie, a któregoś wyszłabym na spacer, do kina, na koncert, na piwo, SAMA czy z kimś, to byłoby zupełnie nieważne, nikt by się nie patrzył jak na wariatkę, albo nie pytał czy coś się stało, gdzie idziesz, po co, na co, kiedy wrócisz, co będziesz robić. A może i by nie pytali? Może nie uznaliby za wariatkę? Może to wszystko jest tylko w głowie?
Nie bój się! Powiedzieć prawdy, stanąć przed kimś i wyznać to co nie będzie mu się podobało. I przestań przepraszać za to, ze jesteś. Nie bezpośrednio. Ale Ty też masz prawo do błędów. Mało tego, gdy nie dasz innym prawa do błędów, nie dasz go samemu sobie- a nie jesteśmy ideałami. nikt nie jest. Obiecaj sobie, że zapytasz samą siebie co jest Twoim ciężarem, odpowiesz wprost i mimo strachu, jeśli tylko masz pomysł jak się tego pozbyć, zaciśniesz zęby i to zrobisz. Nawet jakby strach Cię paraliżował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz