Ha! zgaduj zgadula!
Otóż to EMOCJE.
Ostatnio spotkałam się ze starym kolegą, było to pierwsze spotkanie po 3 latach. Porozmawialiśmy o życiu, bo sporo się pozmieniało przez te 3 lata, szczególnie u niego. Zapytał czy jestem szczęśliwa. Oniemiałam. Przestałam się nad tym zastanawiać już bardzo dawno. Serio, tak mniej więcej 20 miesięcy temu :P A to ważne pytanie, do którego wcześniej częściej wracałam. Dobrze jest sobie to uświadomić.
Wchodząc w tryb zadaniowości już bardzo dawno temu, zupełnie rzuciłam tę kwestię.
Szczęśliwa? Ja? Nie wiem. Był czas kiedy bardziej zwracałam na to uwagę i lepiej obserwowałam swój organizm i głowę. A teraz przestałam.
Wróciliśmy do rozmowy o Bogu, kościele, wspólnocie.
Nie chciałabyś do tego wrócić?
Pewnie, że bym chciała, ale co z tego. Wiele rzeczy bym chciała.
Generalnie ktoś kto rzuca całe swoje dotychczasowo ułożone przez dobre 10 lat życie, zmienia pracę, wyprowadza się na drugi koniec Polski, podejmuje terapię leczenia depresji i alkoholizmu po zakończeniu 10letniego związku - chyba co nieco wie o zaczynaniu od nowa.
Dziwna to rozmowa była, ale po czasie refleksję przyniosła.
Może powinnam ją ciut inaczej poprowadzić i zapytać o to o co co nie zapytałam, ale chyba nie ma co się biczować. Refleksje zawsze przychodzą później.
Pewnie spotkamy się za kolejne 3 lata, może wcześniej, może później, może nigdy, ale to nic - i tak dziękuję i ślę pozdrowienia z drugiego końca Polski, dla dziewczyny również - Panie W. :)
PS. Oczywiście, że pamiętam szpitalną pomidorówkę, ale nie odważyłam się wejść w ten temat. Każdy ma w sobie trochę z tchórza, ale moze to i lepiej. Tak miało być. Może o tym pogadamy następnym razem. Jak będzie ładna pogoda. Na spacerze :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz