Kłamstwo, z którym łatwiej żyć. Takie kłamstwo, którego znasz prawdę. Nie chcesz jej do siebie dopuścić. albo dopuściłeś, ale nie chcesz jej słyszeć. Bo tak jest łatwiej. O wiele łatwiej. I tak żyć. Było mi z tym całkiem dobrze.
A potem przychodzi czas, gdy ktoś mówi Ci tą prawdę w twarz. Mówi Ci coś, o czym wiesz, ale było to ukryte w najgłębszych zakamarkach Twojego serca. A ty kompletnie zdezorientowany zostajesz przygnieciony do ziemi. Po pierwsze tym, że ktokolwiek wie o Twojej najgłębszej tajemnicy, a po drugie tym, że powiedział Ci w twarz to, co ukrywasz przed samym sobą. Coś w Tobie pęka.Wtedy po ludzku padasz. Stajesz się rozbity, bo dotarła do Ciebie prawda ze zdwojoną siłą.
Ale żeby nie było. Nie lubię kłamstwa. I go nie popieram. Ale bywają sytuacje w życiu (jedna na milion!) kiedy marzysz, żeby ktoś skłamał. Może te sytuacje wiążą się właśnie z tym, że znasz prawdę, ale ją głęboko ukrywasz i nie chcesz spojrzeć jej w oczy. A jak już spojrzysz, Twoje delikatnie lukrowane ciastko zwane życiem pozbawia się lukru. Może zauważasz, że jest ciut przestarzałe, zgniłe, spleśniałe, a może wygląda po prostu smutniej bez cukierkowego lukru na wierzchu.
Ale trzeba żyć dalej. Bez względu na to, jak. Z pomocą innych, zwanych przyjaciółmi. Ratują samą obecnością, rozmową, bliskością. Albo bez nich.... (poziom hard)
Dlatego żyj tak, by nie opierać wszystkiego na samym sobie, bo życie może Cię przygnieść...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz