Czy na pewno chcemy wiedzieć wszystko?! albo nie wszystko, ale zdecydowanie dużo, jak najwięcej? Do niedawna powiedzenie 'im mniej wiesz tym lepiej śpisz', było dla mnie co najwyżej śmieszne. Logiczne, że chcemy wiedzieć co słychać u naszych znajomych, rodziny. Przecież to naturalne. Posiadać wiedzę na tematy 'obowiązkowe' czyli po prostu by zdać maturę, niektórzy łakną wiedzy na tematy polityczne, sportowe, medialne. A tak czysto życiowo, czy na pewno powinniśmy wiedzieć wszystko? Dochodzę do wniosku, że definitywnie zdecydowanie centralnie i po prostu NIE!
Jako ludzie jesteśmy zdolni co robienia rzeczy, za które prędzej byśmy kogoś zabili. Potem jest 'kac moralny' trwający w terminie odpowiednim do wagi czynu. I samym nam, zakładając, że posiadamy sumienie, jest wtedy ciężko. samym ze sobą wytrzymać, a zrozumieć to wyższa pólka. A co dopiero, kiedy do tego wszystkiego dochodzi ktoś, kto patrzy racjonalnie, obiektywnie i żyje tylko dniem- porą, kiedy powinniśmy zachowywać się racjonalnie. I zjeżdża Cię od góry do dołu, przywala do ziemi swoim zabójczym racjonalizmem.
Nie da się żyć określonymi schematami i postępować w 100% racjonalnie, ale muszę wynegocjować sama ze sobą co najmniej 98%....... Przyszedł taki czas, kiedy stwierdziłam, że boję się sama siebie. Jestem straszna, dosłownie przerażająca. a może to, co jest we mnie to nie jestem ja? Kim i gdzie jest więc jest prawdziwa Addd...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz