niedziela, 11 grudnia 2011

winter time

Właśnie zorientowałam się jak dawno mnie tu nie było. I to nie z czystego lenistwa, bo tego ostatnimi czasy jest zdecydowanie mało. Myślę, że nawet można by się go doszukiwać z lupą starszego pana czytającego umowę przed jej podpisaniem. I takim samym zaangażowaniem.
Może i wiele się nie zmieniło. Pogoda nie nastraja do niczego, tona nauki, za krótka doba. Rozpoczęty kurs pck, który jako jedyny daje odrobinę poczucia, że robię coś dobrego. i takiego zadowolenia z siebie. Poza tym generalny christmas time, który jest raczej tylko komercyjnie, a świąt nadal nie czuć.  kilka rozluźnionych przyjaźni czekających na zaciśnięcie, kilka dobrych filmów do obejrzenia(a czasu brak!), kilka uschniętych wspomnień. i czas płynący dalej. Tylko żeby nie było, na spotkanie zawsze go znajdę :)
Za sobą mały sukces humanisty, kilka pysznych sałatek, genialne ciasteczka świąteczne. i zaczęłam czytać 'Lalkę'.  It's just my life....
oraz 'Everything' w wykonaniu- Michaela Buble'a :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz