Kończy nam się lipiec, a ja ponieważ przez długi czas nie miałam weny ani nie działo się w moim życiu nic drastycznie absorbującego czym miałabym się natychmiastowo ochotę podzielić z całym światem zwyczajnie nie pisałam. Z resztą musiało by być to naprawdę COŚ, bo raczej wolę trzymać sukcesy przy sobie chwaląc się najbliższym, tak samo jak porażki (nie chwaląc się jednak ci bliżsi zazwyczaj wiedzą lub z czasem zauważają). Tak więc sumując rok szkolny i generalnie jakiś okres mojego życia zamknęłam zdając maturę i.... jestem studentką. W mieście, w którym nigdy przenigdy nie chciałam mieszkać ani studiować. Warszawa zawsze odstraszała mnie swoją polską sławą samego BYCIA STOLICĄ, kojarzącą tylko z dzikim tłumem, brzydotą, generalnym ogromem wszystkiego, ble. Jeszcze parę miesięcy temu stawiałam raczej na Gdańsk, Toruń czy Bydgoszcz jednak jak już wszyscy pewnie wiemy życie przewrotne jest. Otworzyła się przede mną Akademia Pedagogiki Specjalnej i pomimo, że byłam tam tylko dwa razy w sprawach czysto formalnych, zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i mam nadzieję, że nie okaże się to tylko wrażeniem. Mimo, że nie mam bladego pojęcia jak będzie wyglądało moje życie od października to stwierdzam, że to dobry czas właśnie na taki 'brak pojęcia'. Na generalne zmiany i remanent.
Od jakiegoś czasu po małym draśnięciu na sercu, podjęłam się próby zrozumienia małej części męskiej logiki i nawet może wysnułam pewną hipotezę jednak uznałam, ze udowadnianie jej prawdziwości bądź jej odrzucenie naraża mnie za zbyt dużo przemyśleń prowadzących do melancholii, a wręcz w niej pogrążających. A ponieważ w większości przypadków od melancholii staram się uciekać wyszukując sobie coraz to nowe zadania i cele, by nie myśleć o sprawie, wpadłam na książkę Elizabeth Gilbert "Jedz, módl się, kochaj". I choć wcale nie należę do moli książkowych, a żeby przeczytać książkę muszę naprawdę naprawdę NAPRAWDĘ chcieć ją przeczytać, ta kupiła mnie od pierwszych zdań pierwszego rozdziału. I niewykluczone, że może się nawet powołam na jakiś fragment, a może nawet niejeden. Skoro ja w jedno popołudnie przeczytałam 123 strony, to nie może być zwykła książka. Jednak teraz postanowiłam opatulić się w koc i oddać się aktywnemu lenistwu oglądając film. Potem poczytam. A potem mam nadzieję niewiele myśląc (OBY!) po prostu zasnąć.
PS. Właśnie przeczytałam post z końca stycznia gdy moim cichym celem była psychologia. Oświadczam, że wszystko z czasem się pozmieniało jestem studentką pedagogiki specjalnej, a dokładniej najprawdopodobniej ze specjalnością Logopedii. i chyba jest mi z tym dobrze :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz