niedziela, 29 września 2019

dobranoc.

Cisza jak ta- Niedoszła miłość

Dawno i ..... wtedy prawda.

Tu coś się urwało,
Tu zadrapało,
Tu zabolało,
Tam zaszczypało
Z oczu coś znów poleciało.
23:23 Dobranoc.

sobota, 28 września 2019

.


Brak dostępnego opisu zdjęcia.

"Mężczyzna nie wie, że pod spodem jest wąż.
Kobieta nie wie, że mężczyzna jest przygnieciony głazem.

Kobieta myśli: "Zaraz spadnę! Nie mogę się wspiąć, ponieważ wąż mnie ugryzie! Dlaczego ten facet mnie po prostu nie wciągnie?!"
Mężczyzna myśli: "Tak strasznie boli! Jednak podciągam ją tak bardzo jak mogę! Dlaczego nie spróbuje się sama wspiąć trochę wyżej?!"

Morał z tej historii jest następujący: Nie możesz zobaczyć presji pod którą jest druga osoba, a ona nie może zobaczyć bólu, który odczuwasz. Jednak to, że czegoś nie widzimy, nie znaczy, że tego nie ma.

Tak wygląda życie. Nie ma znaczenia czy chodzi o rodzinę, pracę czy przyjaciół, warto mieć wobec siebie nieco więcej wyrozumiałości, bo nigdy nie znamy pełnej historii. Warto też że sobą po prostu rozmawiać.

Nauczmy się myśleć trochę inaczej, możliwe, że trochę wyraźniej i porozumiewać ze sobą lepiej (!), zamiast ciągle opierać się na tym, co nam się tylko wydaje.

Czasami nawet niewielka troska i empatia może wiele zmienić." 💫🙏🏼


To nie moje tylko zapożyczone z Blog Ojciec.

Źródło angielskiej wersji: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10157302324378120.


Trochę bardziej akceptować i starać się zrozumieć. 
A ode mnie jedynie:
Edyta Bartosiewicz- Rozbitkowie

wtorek, 24 września 2019

sobota, 21 września 2019

cyferki

Znalezione obrazy dla zapytania kalendarz zdjęcie


Krótki kalkulatoro-kalendarzyk:

I data zero: 5.07.2018 = X
II data 4.01.2019 = X -5,5
III data 28.07.2019 = X - 13,5
w międzyczasie jakieś X = -12
IV data 21.09.2019 = X- 15,5
Ale analiza i tak jest po mojej stronie. Czy to ma znaczenie? I tak. I nie. Zależy. Jak na to spojrzeć.
Jak wiele zalezy od naszego spojrzenia. Na wszystko.

Nie wiem czy zauważyłeś ten straszny paradoks, bo ja sobie go przed chwilą uświadomiłam!
Znalezione obrazy dla zapytania niebieskie oczy animowane

Jesień idzie- nie ma na to rady

A no i Jesienna zaduma

piątek, 20 września 2019

Ona i On.

Wtedy:
Ona -  *chorowała na Niego 7 lat. 
*wyleczona z Niego od 3 lat, właściwie dłużej, ale to był moment przełomowy, po wyjaśnieniu wszystkiego 
*w świeżym związku od dwóch miesięcy, z zaangażowaniem, różowymi okularami, nadzieją na przyszłość

On - w związku od 10 lat, raczej mocno wypalonym, z poukładanym życiem, pracą i codziennością.

Zdarza się, że widzą się raz, maksymalnie dwa razy w roku. Wypiją piwo. Albo trzy. Pogadają o głupotach i o tym co tam słychać w życiu. Potem w zależności od pogody on odprowadza ją do hmmm, miejsca w którym śpi, tzn w tym wypadku mieszkania jej babci i dziadka. Ewentualnie wynajmuje siostrę w charakterze taksówkarza. Mieszkali w jednym mieście przez 5 lat, ale spotkali się chyba ze dwa razy. Niby było między nimi ok, ale wiadomo, że sytuacja wyglądała tak jak wyglądała. Tak czy siak względnie normalnie.

Kwiecień. Przyjechała, napisała smsa z nadzieją, że choć na chwilę się wyrwie z tego miejsca. Już nie z nadzieją na coś, ona już się poukładała w tej kwestii. Już wreszcie bez motyli w brzuchu, magnetycznego przyciągania i innych takich. Wreszcie kompletnie normalnie. Zrozumiała, że nie i już, że dostała wreszcie szansę na próbę budowania czegoś z kimś innym. Zrozumiała, że trzeba iść dalej. Zrozumiała kilka ładnych lat temu. I poszła.  
No i się spotkali, wypili te trzy piwa, pogadali, wyszli, spacerowali. "Gdybym chciał bym Cię tak wyprowadził, że pół nocy byśmy szli do Twoich dziadków, ale jako że jestem gentlemanem, idziemy normalnie." Najśmieszniejsze, że to prawda, bo dróg tam nigdy nie ogarnę, chociaż jedną już umiem wrócić sama (w dzień). Znaczy chyba umiem. Umiałam. Stali już pod blokiem. Gadali o pierdołach.  Nagle jakoś bliżej, nos w nos. "O nie, mój drogi, kiedyś powiedziałabym że latami na to czekałam i weszłabym jak głupia. Ale nie dziś, nie teraz, nie ma opcji. Poza tym przypominam, że Ty też jesteś w związku. I ja też jestem. "- nie powiedziała tak tylko pomyślała i ostentacyjnie się odsunęła. 
"W sumie to nie masz czego żałować bo ja i tak beznadziejnie całuję. Ale Ty dobrze się przytulasz". Bardzo kurna zabawne. Chyba zaczęła się śmiać. Szczególnie, że przytulilismy się wtedy raz na pożegnanie i tyle. Najnormalniej na świecie. nawet się nie przywitaliśmy, bo tylko weszłam do samochodu. Boki zrywać. Przez tyle lat miałeś milion okazji. do kiwnięcia palcem. do czegokolwiek. Dobrze wiedziałam, że nigdy nic nie było i nie będzie. Ale zabawne, że akurat wtedy doprowadziłeś do takiej sytuacji. Właściwie to znając Cię - i tak byś tego nie zrobił. I ja nie pozwoliłabym, żebyś to zrobił.

Dobranoc. 

środa, 18 września 2019

prezent urodzinowo-imieninowy + edit





"Umiesz liczyć licz na siebie"- powtarzała mama.

Taki stan, kiedy znajdzie się kilka osób na świecie, które próbują udowodnić Ci jak bardzo beznadziejny/a jesteś. Najpierw jedno BUM. Gdy już się otrzepałeś, kolejne JEB. W końcu zaczynasz się zastanawiasz, że może to prawda.
"Nie daj sobie wmówić takich głupot, bo to nieprawda" -tak też mówiła mama.

Stwierdzenie przyjęcia obecnego stanu rzeczy, jakikolwiek by on nie był, nie oznacza braku zmian i braku dążenia do lepszego.

No i trafiłam na naszyjnik. Nie mogłam się powstrzymać, nie na takim etapie w życiu, w którym jestem.
"Miłość powinna budować i dodawać skrzydeł, nie niszczyć ludzi." -Marli

jakoś mniej więcej tak pewnie było. 
Słodki całus od buby - smutek


EDIT: O, i jeszcze to.
wilki - przepraszam Cię


poniedziałek, 16 września 2019

poszarpane żagle

Wierzyłam w co wierzyć chciałam,
w co nie chciałam - nie wierzyłam.
Przyjęłam wszystko ile sił miałam,
Nawet przez chwilę wydawało się, że kochałam,
I że z rozsądkiem własnym przegrałam.
Prawie prawda to była, bo iść do przodu chciałam,
jednak blokadę na blokadzie na swej drodze spotykałam.
Krok po kroku ku celu zmierzałam,
Lecz nagle znenacka sprawiałeś, że się cofałam.
Wypłynąć łodzią łataną z poszarpanymi żaglami
Z których wyrwano nadzieję wraz z marzeniami.
Obrać kurs wspólny i patrzeć w jedną stronę,
możliwe to tylko gdy pewne warunki byłyby spełnione.


Kiedyś myślałam, że nie da się wejść w związek nie akceptując danej osoby, z którą się w niego wchodzi. Naturalne było dla mnie, że najpierw nas do siebie ciągnie, akceptujemy siebie takimi jakimi jesteśmy, a potem próbujemy coś wspólnie budować. Myślałam tak, dopóki sama nie weszłam w taki związek.
Ale przecież to jak wypływanie w morze z dziurą w dnie.


na bani - bezpowrotnie
Bez końcówki- oczywiście.

Niechcący trafiłam na mszę- na której nie miałam być-tzn pewnie to było specjalnie 'ukartowane' przez Tego z Góry. Idziesz na mszę, a tu nagle bierzmowanie, biskup, pieśni inne niż zawsze. Bierzmowanie? we wrześniu?

Panie proszę spraw

Dobranoc.