poniedziałek, 16 września 2019

poszarpane żagle

Wierzyłam w co wierzyć chciałam,
w co nie chciałam - nie wierzyłam.
Przyjęłam wszystko ile sił miałam,
Nawet przez chwilę wydawało się, że kochałam,
I że z rozsądkiem własnym przegrałam.
Prawie prawda to była, bo iść do przodu chciałam,
jednak blokadę na blokadzie na swej drodze spotykałam.
Krok po kroku ku celu zmierzałam,
Lecz nagle znenacka sprawiałeś, że się cofałam.
Wypłynąć łodzią łataną z poszarpanymi żaglami
Z których wyrwano nadzieję wraz z marzeniami.
Obrać kurs wspólny i patrzeć w jedną stronę,
możliwe to tylko gdy pewne warunki byłyby spełnione.


Kiedyś myślałam, że nie da się wejść w związek nie akceptując danej osoby, z którą się w niego wchodzi. Naturalne było dla mnie, że najpierw nas do siebie ciągnie, akceptujemy siebie takimi jakimi jesteśmy, a potem próbujemy coś wspólnie budować. Myślałam tak, dopóki sama nie weszłam w taki związek.
Ale przecież to jak wypływanie w morze z dziurą w dnie.


na bani - bezpowrotnie
Bez końcówki- oczywiście.

Niechcący trafiłam na mszę- na której nie miałam być-tzn pewnie to było specjalnie 'ukartowane' przez Tego z Góry. Idziesz na mszę, a tu nagle bierzmowanie, biskup, pieśni inne niż zawsze. Bierzmowanie? we wrześniu?

Panie proszę spraw

Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz