poniedziałek, 18 listopada 2019

Petarda

Jest petarda  I tyle.
Dwa szczyty zdobyte, idziemy na trzeci.
Wracamy na dobre tory.
Dobranoc.

środa, 6 listopada 2019

.

Piosenkowa terapia? nie to tylko przypadek.
Bo tak się jakoś przypomniało, że.....
Tak było. Prawie.
Jeszcze.

wtorek, 5 listopada 2019

Panienka nieładna i Pan nieprzystojny :D

Hahahaha! Michał, potrafisz zarzucić piosenką jak łysy warkoczem.
Może kiedyś 😂
ha ha ha .

Michał Łangowski - Pięknienie

Dobra, starczy głupot. wracam się uczyć.

sobota, 26 października 2019

.

Gdy prawie złapałam jedną z gwiazd,
a świat owinęła gęsta mgła,
droga powoli gubiła się sama,
pokrętna, przez los trochę poszarpana.
Wydawała się być zapomniana.
A tam głęboko w lesie sielona polana
prawie nietknięta przez zły los została.
Gdy prawie myśli na niej tańczyły
nieograniczone na chwilę przez nic były,
jednak przebiegła mgła i na nią pognała.

Cel prawie osiągnięty.
Jeszcze 4, 3, 2, 1....
Są dwa uda. Uda się albo nie uda.
I tak będzie dobrze i tak.
Ja już swoje osiągnęłam w tej kwestii.
To i tak duuuuuuuuuużo.

Jakiś wieczorny spadek, a tu nagle transmisja Domu o zielonych progach.
I jakoś tak ciut lepiej.
"Wiary mi trzeba, wiary w człowieka,
Takiej co góry przenosi,
I gór mi trzeba i trzeba nieba
Co trawę poranną rosi
I słońca trzeba co nie wybiera
i wszystkich tak samo grzeje
I deszczu czasem
I słów mi trzeba
Słów, które niosą nadzieję".

niedziela, 20 października 2019

Msza, spacer, trening, las.

Pewne rzeczy widzi się po czasie

Proces- Odwyk

Już prawie, pewna granica przekroczona.
Z głową, na własnych zasadach, bez presji obok.
Następna granica na horyzoncie.

niedziela, 13 października 2019

Przewrót

Życie jest przewrotne. A cierpliwość popłaca.
Weekendowe zejście na gorsze tory - od teraz znów powrót na dobre.

A na dziś : 39 i pół
Dobranoc.

niedziela, 6 października 2019

:)

Ja też wczoraj gdzieś byłam. Skrócić pasek od spodni. Niezły paradoks. Mina zdecydowanie zakłopotanego szewca gdy musiał zapytać o ile centymetrów ma skrócić i wyczuł niezręczność zadanego pytania. Nawet się lekko zawstydził. Skrócić pasek o 10 cm i po powrocie stwierdzić, że w sumie można by było spokojnie jeszcze o 5.

Pierwszy kalendarz do zapisu drukowałam dokładnie rok temu. W październiku. Skończyło się na czterech, raz w miesiącu. Potem przerwa. Bo wszedł fithouse. Dziś wydrukowałam kolejny.

Dobrze jest nie oceniać ludzi. Oceniać można ich zachowania lub sytuacje, które miały miejsce. Ale nie ludzi. Życie to trochę taki bumerang. Dajesz dobro, dobro wraca. Dajesz zło, zło wraca.

Spadek, Górka, Dołek, Pagórek, Ślepa Uliczka, Ławeczka -przysiadasz. Czasem słońce, czasem deszcz. Idziesz dalej. Układasz puzzle. Albo je rozpierdalasz. Proste.


niedziela, 29 września 2019

dobranoc.

Cisza jak ta- Niedoszła miłość

Dawno i ..... wtedy prawda.

Tu coś się urwało,
Tu zadrapało,
Tu zabolało,
Tam zaszczypało
Z oczu coś znów poleciało.
23:23 Dobranoc.

sobota, 28 września 2019

.


Brak dostępnego opisu zdjęcia.

"Mężczyzna nie wie, że pod spodem jest wąż.
Kobieta nie wie, że mężczyzna jest przygnieciony głazem.

Kobieta myśli: "Zaraz spadnę! Nie mogę się wspiąć, ponieważ wąż mnie ugryzie! Dlaczego ten facet mnie po prostu nie wciągnie?!"
Mężczyzna myśli: "Tak strasznie boli! Jednak podciągam ją tak bardzo jak mogę! Dlaczego nie spróbuje się sama wspiąć trochę wyżej?!"

Morał z tej historii jest następujący: Nie możesz zobaczyć presji pod którą jest druga osoba, a ona nie może zobaczyć bólu, który odczuwasz. Jednak to, że czegoś nie widzimy, nie znaczy, że tego nie ma.

Tak wygląda życie. Nie ma znaczenia czy chodzi o rodzinę, pracę czy przyjaciół, warto mieć wobec siebie nieco więcej wyrozumiałości, bo nigdy nie znamy pełnej historii. Warto też że sobą po prostu rozmawiać.

Nauczmy się myśleć trochę inaczej, możliwe, że trochę wyraźniej i porozumiewać ze sobą lepiej (!), zamiast ciągle opierać się na tym, co nam się tylko wydaje.

Czasami nawet niewielka troska i empatia może wiele zmienić." 💫🙏🏼


To nie moje tylko zapożyczone z Blog Ojciec.

Źródło angielskiej wersji: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10157302324378120.


Trochę bardziej akceptować i starać się zrozumieć. 
A ode mnie jedynie:
Edyta Bartosiewicz- Rozbitkowie

wtorek, 24 września 2019

sobota, 21 września 2019

cyferki

Znalezione obrazy dla zapytania kalendarz zdjęcie


Krótki kalkulatoro-kalendarzyk:

I data zero: 5.07.2018 = X
II data 4.01.2019 = X -5,5
III data 28.07.2019 = X - 13,5
w międzyczasie jakieś X = -12
IV data 21.09.2019 = X- 15,5
Ale analiza i tak jest po mojej stronie. Czy to ma znaczenie? I tak. I nie. Zależy. Jak na to spojrzeć.
Jak wiele zalezy od naszego spojrzenia. Na wszystko.

Nie wiem czy zauważyłeś ten straszny paradoks, bo ja sobie go przed chwilą uświadomiłam!
Znalezione obrazy dla zapytania niebieskie oczy animowane

Jesień idzie- nie ma na to rady

A no i Jesienna zaduma

piątek, 20 września 2019

Ona i On.

Wtedy:
Ona -  *chorowała na Niego 7 lat. 
*wyleczona z Niego od 3 lat, właściwie dłużej, ale to był moment przełomowy, po wyjaśnieniu wszystkiego 
*w świeżym związku od dwóch miesięcy, z zaangażowaniem, różowymi okularami, nadzieją na przyszłość

On - w związku od 10 lat, raczej mocno wypalonym, z poukładanym życiem, pracą i codziennością.

Zdarza się, że widzą się raz, maksymalnie dwa razy w roku. Wypiją piwo. Albo trzy. Pogadają o głupotach i o tym co tam słychać w życiu. Potem w zależności od pogody on odprowadza ją do hmmm, miejsca w którym śpi, tzn w tym wypadku mieszkania jej babci i dziadka. Ewentualnie wynajmuje siostrę w charakterze taksówkarza. Mieszkali w jednym mieście przez 5 lat, ale spotkali się chyba ze dwa razy. Niby było między nimi ok, ale wiadomo, że sytuacja wyglądała tak jak wyglądała. Tak czy siak względnie normalnie.

Kwiecień. Przyjechała, napisała smsa z nadzieją, że choć na chwilę się wyrwie z tego miejsca. Już nie z nadzieją na coś, ona już się poukładała w tej kwestii. Już wreszcie bez motyli w brzuchu, magnetycznego przyciągania i innych takich. Wreszcie kompletnie normalnie. Zrozumiała, że nie i już, że dostała wreszcie szansę na próbę budowania czegoś z kimś innym. Zrozumiała, że trzeba iść dalej. Zrozumiała kilka ładnych lat temu. I poszła.  
No i się spotkali, wypili te trzy piwa, pogadali, wyszli, spacerowali. "Gdybym chciał bym Cię tak wyprowadził, że pół nocy byśmy szli do Twoich dziadków, ale jako że jestem gentlemanem, idziemy normalnie." Najśmieszniejsze, że to prawda, bo dróg tam nigdy nie ogarnę, chociaż jedną już umiem wrócić sama (w dzień). Znaczy chyba umiem. Umiałam. Stali już pod blokiem. Gadali o pierdołach.  Nagle jakoś bliżej, nos w nos. "O nie, mój drogi, kiedyś powiedziałabym że latami na to czekałam i weszłabym jak głupia. Ale nie dziś, nie teraz, nie ma opcji. Poza tym przypominam, że Ty też jesteś w związku. I ja też jestem. "- nie powiedziała tak tylko pomyślała i ostentacyjnie się odsunęła. 
"W sumie to nie masz czego żałować bo ja i tak beznadziejnie całuję. Ale Ty dobrze się przytulasz". Bardzo kurna zabawne. Chyba zaczęła się śmiać. Szczególnie, że przytulilismy się wtedy raz na pożegnanie i tyle. Najnormalniej na świecie. nawet się nie przywitaliśmy, bo tylko weszłam do samochodu. Boki zrywać. Przez tyle lat miałeś milion okazji. do kiwnięcia palcem. do czegokolwiek. Dobrze wiedziałam, że nigdy nic nie było i nie będzie. Ale zabawne, że akurat wtedy doprowadziłeś do takiej sytuacji. Właściwie to znając Cię - i tak byś tego nie zrobił. I ja nie pozwoliłabym, żebyś to zrobił.

Dobranoc. 

środa, 18 września 2019

prezent urodzinowo-imieninowy + edit





"Umiesz liczyć licz na siebie"- powtarzała mama.

Taki stan, kiedy znajdzie się kilka osób na świecie, które próbują udowodnić Ci jak bardzo beznadziejny/a jesteś. Najpierw jedno BUM. Gdy już się otrzepałeś, kolejne JEB. W końcu zaczynasz się zastanawiasz, że może to prawda.
"Nie daj sobie wmówić takich głupot, bo to nieprawda" -tak też mówiła mama.

Stwierdzenie przyjęcia obecnego stanu rzeczy, jakikolwiek by on nie był, nie oznacza braku zmian i braku dążenia do lepszego.

No i trafiłam na naszyjnik. Nie mogłam się powstrzymać, nie na takim etapie w życiu, w którym jestem.
"Miłość powinna budować i dodawać skrzydeł, nie niszczyć ludzi." -Marli

jakoś mniej więcej tak pewnie było. 
Słodki całus od buby - smutek


EDIT: O, i jeszcze to.
wilki - przepraszam Cię


poniedziałek, 16 września 2019

poszarpane żagle

Wierzyłam w co wierzyć chciałam,
w co nie chciałam - nie wierzyłam.
Przyjęłam wszystko ile sił miałam,
Nawet przez chwilę wydawało się, że kochałam,
I że z rozsądkiem własnym przegrałam.
Prawie prawda to była, bo iść do przodu chciałam,
jednak blokadę na blokadzie na swej drodze spotykałam.
Krok po kroku ku celu zmierzałam,
Lecz nagle znenacka sprawiałeś, że się cofałam.
Wypłynąć łodzią łataną z poszarpanymi żaglami
Z których wyrwano nadzieję wraz z marzeniami.
Obrać kurs wspólny i patrzeć w jedną stronę,
możliwe to tylko gdy pewne warunki byłyby spełnione.


Kiedyś myślałam, że nie da się wejść w związek nie akceptując danej osoby, z którą się w niego wchodzi. Naturalne było dla mnie, że najpierw nas do siebie ciągnie, akceptujemy siebie takimi jakimi jesteśmy, a potem próbujemy coś wspólnie budować. Myślałam tak, dopóki sama nie weszłam w taki związek.
Ale przecież to jak wypływanie w morze z dziurą w dnie.


na bani - bezpowrotnie
Bez końcówki- oczywiście.

Niechcący trafiłam na mszę- na której nie miałam być-tzn pewnie to było specjalnie 'ukartowane' przez Tego z Góry. Idziesz na mszę, a tu nagle bierzmowanie, biskup, pieśni inne niż zawsze. Bierzmowanie? we wrześniu?

Panie proszę spraw

Dobranoc.

środa, 28 sierpnia 2019

Góra




Tak czy siak.
Ostatni dzień mojego lata. Trzy piękne panie tuptają, i czwarta ciotka z wózkiem na tyłach ;) Ta po lewej najbardziej charakterna :D Ostatni wieczorny widok Małego Jezioraka i odrobina wakacyjnego kucharzenia.
Stres sięga zenitu. Wiadomo dlaczego. Usiąść i wyć? Znowu? Bez sensu.
Teraz to dopiero się zacznie :D Jutro: czas start. i ruszyli. wydrukowana karta nauczyciela, statut, rozporządzenie, plan rozwoju, kropla w oceanie (bo morze jest za małe) . A sprawozdanie? Jak? Word patrzy na mnie jakbym mówiła do niego o kosmosie i czarnych dziurach. a 'czary mary napisz się' - nie działa. Nawet niebo rozpętało burzę. Mam nadzieję, że oczyszczającą. Że jakimś cudem znowu pokonam coś co dziś wydaje się nie do pokonania. A góra jest wysoka. I szlak trudny.
Zwiększyłam o kolejne pół kilo na rękę, czyżbym była ciut silniejsza?


Mariola: Zadurzyłeś się.
Piotr: Nie jestem zadurzony.
Mariola: Troszeczkę?
Piotr: może troszeczkę.
Mariola: Kochasz ją?
Piotr: To nie jest jakaś płomienna miłość. Mogę spać po nocach. Z tą różnicą, że zasypiam myśląc o niej.
-------nieśmiertelna Magda M.

Gdyby była 'a'.

Pewnie powinniśmy jeszcze wylądować w kinie.
Na plaży z jakimś zabawnym napojem w plastikowym opakowaniu.
Ewentualnie w szklanym.
Pewnie powinniśmy jeszcze być wieczorem nad Jeziorakiem w świetle ksiązycia i latarni.
Pewnie pojechalibyśmy na Dni Lubawy.
Pewnie zrobilibysmy jeszcze milion rzeczy.
Ale dobrze się stało.

Dlaczego mi mówiłeś o tym wszystkim o czym mówiłes?
"Bo poczułem, że mogę."-odpowiedziałeś.
Dlaczgo ja o pewnych rzeczach nie mówiłam i nie mogłam się w pełni otworzyć
i poczuć bezpiecznie?
"Bo poczułam, że nie mogę."

Pięć Dwa-N.E.O.- Psalm 52

Cisza jak ta - O jedno słowo za blisko

Zakochaj się w Iławie. Widziałam dopiero wczoraj. Szkoda, że nie wcześniej xD




poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Logicznie Nielogiczne

Widzę. Widzę kobietę, która była w związku, urodziła córkę. Rozstała się z mężem (chyba był mężem), po latach weszła w związek z innym mężczyzną, pobrali się (oczywiście cywilny), zdecydowali się na dziecko-> a tu bach! trojaczki. Wyobraziłam sobie wtedy jej minę, jak myślała, że będzie miała drugie dziecko, a ma czworo.  Długo nie pracowała, wróciła do pracy. Ale ile ona musiała przeżyć..... Potem widziałam ją w okresie, gdy umierał jej ukochany tata. Ile strachu, bólu, niepewności, zwątpień, łez, złych i dobrych chwil, ile rollercoastreów, zwrotów akcji.

Widzę kobietę, która miała męża i dwójkę dzieci. Szczęśliwy dom. On jednak miał depresję, Popełnił samobósjtwo, rzucił się pod pociąg. Została z dwójką dzieci. Ile siły musiała mieć, żeby stanąć na nogi i móc się dziś śmiać.

Widzę mężczyznę, którego zdradzała (jeszcze nie) żona przed ślubem. Po ślubie ona zaszła w ciążę, po porodzie śmiertelnie zachorowała. Dowiedział się o zdradzie, miał obok siebie malutkie dziecko i umierającą żonę, która go zdradzała. Wyjechał, ale wrócił. Ona przeżyła. Są razem. I budują wszystko cegiełka po cegiełce-od początku. Nie znam obecnie szczegółów, ale dla mnie mimo wszystko jest strongmanem.

Chciałam dla równowagi dać jeszcze jednego mężczyznę, ale mi nie wyszło. Jeszcze jedna kobieta.
Miała męża i dwójkę dzieci. Poszli spać, rano go nie było. Policja, poszukiwania, rozwód (dla jakicholwiek świadczeń samotnej matki, a jak się rozwieść, gdy mąż nie stawia się na rozprawy, bo zniknął - listy gończe, wezwania). Odnaleziony po 15 latach cały i zdrowy, odezwał się na facebooku do jednej z córek że jest jej tatą i chce ją poznać.

Życie pisze takie scenariusze, jakich nigdy nikt by nie wymyślił. Te wszystkie osoby są bohaterami.
I myślę, że nie chodzi o to, by cieszyć się z tego, że ktoś ma gorzej niż my. Kompletnie nie o to chodzi. Ale może warto coś dostrzec. coś docenić. odnaleźć siłę.

Dlaczego miałoby być inaczej, skoro zawsze tak było. Skoro idąć danym schematem kończyło się w taki a nie inny sposób, dlaczego zdecydowałam się wpuścić Cię i pozwolić postępować według Twojego schematu, który przecież znałam. Szaleństwem jest robić ciągle to samo i oczekiwać innych skutków. Przecież to logiczne, że musiało być tak samo jak w innych przypadkach. Przecież nie jestem nadczłowiekiem. Przecież to logiczne, że tak. Skoro tak robisz. Za słaba byłam. Właśnie, po prostu miałam do Ciebie zbyt dużą słabość. Ale dopiero zobaczyłam tą zależność.

"To chyba szansa. Jeśli ktoś modli się o cierpliwość, czy Bóg mu ją daje czy raczej daje szansę na bycie cierpliwym.
Jeśli ktoś modli się o odwagę, Bóg daje mu odwagę, czy raczej szansę, by był odważny.
Jeśli ktoś modli się o to, by rodzina się ze sobą zbliżyła, czy Bóg daje ciepłe uczucia, czy szansę, by się pokochali?" - Evan Wszechmogący.
Analogicznie "Jeśli ktoś modli się o miłość, Bóg daje mu miłość, czy raczej szansę na to, by pokochał"

Organek - Niemiłość

PS. Kurewsko (tak, przeklnę!) boję się powrotu do pracy. Nie dlatego, że mi się nie chce czy coś z tych rzeczy. Dlatego, że bardzo nie lubię nie wiedzieć na czym stoję. Nie lubię zmiany zasad w trakcie gry. Nie lubię, gdy nie wiem czego się ode mnie wymaga. A wiem, że będzie hardcore.
Dziś ostatnie wakacyjne poczucie luskusu u pani Kasi.
Plus kolejne ćwiczenia u drugiej Kasi.

niedziela, 11 sierpnia 2019

czas odzwyczajania

"Gdy na nitce tak cieniutkiej wisi coraz więcej,
czego nawet choćby chciały nie udźwigną ręce."

Iza Królak -Jak osłonic serce

No nie udźwignęły. Nitka pękła.
Ale czy do powód do poczucia winy? Nie.
Do rozpaczy? Nie.
Trzeba przejść pewną drogę, żeby dojść do celu.
Mimo, że bywa źle.
A ja się uczę na nowo żyć sama ze sobą, muszę się odzwyczaić.
Odzwyczaić od sprawdzania messengera i patrzenia czy jesteś,
Odzwyczaić od codziennego dzień dobry,
Odzwyczaić od dobranoc,
Odzwyczaić od wieczornych telefonów, których w sumie i tak dawno nie było
Odzwyczaić od pisania i dzielenia się z Tobą codziennością i tym jak minął dzień,
Odzwyczaić od gratulacji po treningu,
Odzwyczaić od Twojego głosu,
Odzwyczaić od Twojego dotyku,
Odzwyczaić od Twoich oczu,
Odzwyczaić od Twoich ust,
Odzwyczaić od gestów,
Odzwyczaić od tego, że choć przez chwilę Ci na mnie zależało,
Odzwyczaić od tego, że jesteś obok.

Mimo, że jeszcze przypominają mi się rzeczy, którymi chciałam się z Tobą podzielić, ale nie zdążyłam. Przejdzie. Od niektórych z tych rzeczy już się odzwyczajałam nawet będąc z Tobą, widząc jak się oddalasz. W sumie ostatnie dni były na tyle złe, że zadawałeś sporo ran. Nawet nieświadomie, nie wiedząc kiedy. Mam wrażenie, że decyzja została podjęta wcześniej. Sam jeszcze o tym nie wiedziałeś, ale już ją podjąłeś. Już w pociągu dałeś o niej znać, potem wieczorem, potem w sklepie, potem na plaży, potem znowu w pokoju (bardzo mocno raniąco i wymownie) . Nie było czego zbierać. Bez 'a', nie było szans.
Żeby jeszcze powód był inny. Wiem, wiem, to bardziej złożone.
Trening dojrzałości emocjonalnej wskazany. Ale chyba nie ma czegoś takiego, ktoś ją ma, ktoś inny jeszcze nie, a jeszcze inny nie będzie jej miał nigdy.
Taki jest ten świat, że tak bardzo się od siebie różnimy.

Najpierw myślałam, że "razem możemy przecież pięknie się różnić".
farben lehre- aura

Tak, a to Ty, wiem.
"Bo znów wybieram bycie sam na sam ze sobą, i choć z Tobą to jakbym szedł przez życie sam samotną drogą."
Hans solo- sam

wtorek, 6 sierpnia 2019

Someday love will find you

8 piosenek idealnych na ciężki okres po zerwaniu. Słuchając ich, szybciej dojdziesz do siebie!

Najpierw było tak Akurat- Lubię mówić z Tobą
Potem było tak
happysad- bez znieczulenia taram taram taram.
Tekst adekwatny.
Tak było.
Tak się wszystko turlało sinusoidą przez pół roku.
żeby na koniec było tak:
<klik>
Bardzo wartościowe pół roku.

Podstawowe pytania sprawiały mi problem. Bo ja zapomniałam. co lubię, czego słuchałam, co sprawiało mi ból czy trudność, a co radość i szczęście. Bo ostatnie lata były strasznie zadaniowe- system- zadanie- działanie. wykonane. i tak w kółko. Ja się nie zajmowałam sobą i nie myślałam zbytnio o sobie. Ciągle były zadania.
Matko, co ja słuchałam - stres i pustka, analiza, hmmmm.....- gimnazjum liceum- happysad, avril lavigne to tak mocniej, chyba potem nickelback, ale mniej. Gdzieś po drodze mnóstwo turystycznych i szant i poezji śpiewanej (między innymi kraina łagodności) - jak to w turystycznej rodzinie bywa. plus pojedyncze piosenki bardzo bardzo bardzo różne.
Matko co ja oglądałam, tak dawno nic nie oglądalam, hmmm.... trochę psychologicznych, kryminalnych, komedii, komedii romantycznych gdzię się przewinął jakiś serial ( np Magda M <3 , Dr House, Słodkie klamstwka), jakiś odmóżdżacz typu Milionerzy.

No i naturalnie że po wszystkim przyszło jedno wielkie "A CO GDYBY". Gdyby to czy tamto. Gdybym dotknęła magicznej różdżki, gdybym zaczęła więcej gadać (co bylo niewykonalne bez słowa na 'a'), gdybym wzięła ze sobą kości czy karty posadziła nas przy stole i odmóżdżyła.
Może stres by opadł a myśli poszły w innym kierunku. Ale na ile- na chwilę. Gdybyśmy nie powchodzili w to co powchodziliśmy. Gdybym potrafiła krzyczeć i się kłócić. Albo chociaż w ostre dyskusje. Gdybym się nie dopasowywała. Ale nie umiałam.
Pffffff. Nie, nie ma co gdybać. Zbyt wiele lat kiedyś gdybałam.

Gwiazda została przyćmiewana regularnie i kiedyś musiała nie dać rady.
Widziała stres i ból i nic nie mogła zrobić. A może mogła. Ale chyba nie.
Jak tu ciągle go widząc wykrzesywać optymizm i aktywności.

Jesteś wystarczająco dobra. Jesteś wystarczająco dobry. Co nie znaczy, że nie powinniśmy stawać się lepszymi.


No, to chyba tyle. Idziemy dalej.